Papierowy król Midas, czyli dlaczego w Polsce nie będzie edukacyjnego tabletu za sto złotych

  • Parę lat temu Hindusi ogłosili, że zabierają się do projektowania edukacyjnego laptopa i wyznaczyli sobie budzący uśmieszki koszt jednostkowy - 10 dolarów.
  • Parę dni temu Hindusi ogłosili, że są gotowi do produkcji masowego tabletu za 35 dolarów.
  • Pomyślałem sobie: w ciągu paru dni Polacy wymyślą 35 Ważnych Powodów, dla których nie warto grzebnąć palcem w systemie edukacji tkwiącym po uszy w wynalazku Gutenberga sprzed ponad pięciuset lat, nie warto zauważyć że, nie przymierzając, w Peru - już w przyszłym roku KAŻDY berbeć będzie ganiał do szkoły z superlaptopikiem pod pachą, nie warto  uwierzyć, że nawet w niezamożnej i technologicznie dość zacofanej Polsce dziewiętnastu na dwudziestu uczniów ma w domu komputer. 
  • Pierwsza (?) była gazeta.pl. Skwapliwie przetłumaczyła pierwszego z brzegu faceta, który (w ComputerWorld) wyznał własną wiarę, iż nigdy (...)nie będzie tabletu za 35$. Czekam na dalsze 34 niemożności, zagrożeń oraz poważnych ostrzeżeń przed zgubnym zafascynowaniem technologiami młodszymi niż setki lat.
Na Allegro można za równowartość 100 dolarów nabyć tablet z edukacyjnie bardzo obiecującym, błyskawicznie rozwijającym się Androidem. On DZIAŁA. Tak po prostu (BTW, czekam na listę jego 35 Dyskwalifikujących Wad). Abym mógł sprawdzić, że on faktycznie istnieje i działa, musiał zarobić najpierw jakiś chiński producent, potem tablet musiał też dać zarobić wielu innym, aby przebyć do Polski grube tysiące kilometrów. Potem musiał zarobić Polak, który go sprzedaje i - wreszcie - Allegro. Aby zatem ów tablet mógł wyżywić cały wzmiankowany łańcuch pokarmowy oraz przebyć potwornie długą podróż, jego koszt produkcji musi być pewnie dwa-trzy razy niższy. Zaraz, zaraz, czyżby oznaczało to koszt produkcji zbliżony do 35 dolarów???

Bawmy się beztrosko dalej. Oczekuję niecierpliwie dalszych dowodów wyższości technologii informacyjnych sprzed pięciuset lat nad tymi z bieżącego tysiąclecia.

Jednocześnie stawiam dolary przeciw orzechom, że niebawem tablety będą rozdawane za darmo każdemu, kto będzie miał ochotę czytać. Stanie się tak w ciągu kilku lat, czyli znacznie szybciej, niż trzeba, by nawet najsprawniejszy system edukacji zdążył się w miarę efektywnie zreformować.

A co z Papierowym Midasem z tytułu?
Oryginalnemu Midasowi wszystko się zamieniało w złoto, całkiem przyzwoity kruszec. Nie wyszło mu to na zdrowie. Nam - wszystko (przynajmniej w edukacji) zamienia się w papier. Czy to lepiej? Lepiej, przynajmniej z punktu widzenia kóz - kinomanek ze znanego dowcipu:

- "Dobry film" powiada koza żując celuloidową taśmę filmową.
- "Dobry" - odpowiada druga, zajęta tą samą czynnością - "ale książka była lepsza".

 

NOWE LUB ZAKTUALIZOWANE W HOJNACKI.NET:
Clicky Web Analytics